Podróż po Bangkoku

Relacja z podróży – Bangkok, Tajlandia

Bangkok, Tajlandia

Swoja przygodę rozpoczynamy w Bangkoku, tak jak zdecydowanie większość przyjezdnych. (Bangkok to tylko skrót, pełna nazwa miasta brzmi: Krung Thep Mahanakhon Amon Rattanakosin Mahinthara Ayuthaya Mahadilok Phop Noppharat Ratchathani Burirom Udomratchaniwet Mahasathan Amon Piman Awatan Sathit Sakkathattiya Witsanukam Prasit. (Wypowiedzenie jej poprawnie zajmuje 13 sekund. 😊 )

Budda w Tajlandii, Bagkok

W tym krótkim czasie Bangkok zdązył nas zachwycić i wkurzyć.

Znajdują się tutaj cudowne świątynie do których przed wejściem należy ściągnąć buty, obowiązuje również nakaz poprawnego ubioru (zakaz koszulek na ramiączkach oraz krótkich spodenek). Całe szczęście moje były OK (Sylwia) 😊 Zadziwiający jest fakt, że Tajowie zostawiają swoje buty przed wejściem również do dentysty czy cukierni.

Pyszne jedzenie serwowane na ulicach miasta, czyli tak zwany street food. Czy może być coś lepszego jak Tajlandzki Pad Thai za 4zł? Ryż, warzywa z krewetkami na obiad za równowartość 5 czy 6 zł? Woda prosto z kokosa (4zł) czy sprzedawane na słynnej ulicy Khao San Road lody kokosowe z polewą z karmelizowanego mleczka kokosowego i orzeszkami  podawane w łupince kokosa(5zł). W Tajlandi nie ma żadnego nadzoru urzędniczego co pozwala Tajom wzbogacać się sprzedając różności na ulicach. Tutaj zachęcam was do jedzenia lokalnie, mamy pewność że jedzenie jest świeże i przygotowywane na bieżąco czego nie można powiedzieć o restauracjach. Byliśmy 2 razy i już nigdy więcej..

sea food tajlandia pad thai

sea food tajlandia

Bangkok charakteryzuje się zróżnicowaną architekturą, gdyż znajduje się tu mnóstwo kompleksów pałacowych, świątyń, pomników Buddy. Z drugiej strony widzimy ledwo trzymające się budynki wyglądem bardziej przypominające slumsy.

Świątynia w Bangkoku

Złota góra w Bangkoku

Świątynia Bangkok

Żeby nie było za przyjemnie to zajmujący się handlem czy usługami Tajowie uważają każdego ‘białego’ człowieka za chodzący worek pieniędzy. Naciąganie i oszustwa są tutaj na porządku dziennym.

Oszustwa na turystach w Bangkoku, Tajlandia.

Taxówki, które oszukują z ceną, kierowcy, którzy nie chcą załączyć liczników lub jazda dookoła żeby tylko nabić jak nawięcej. Gdy pierwszego dnia pytaliśmy taxi o dojazd do hotelu który już rzekomo miał być blisko kierowca mówi 200 THB. Kiedy odmawiamy kierowca decyduje się włączyć licznik. Po dojechaniu na miejsce licznik wskazuje 78 THB.

Oszukują w sklepach przy wydawawniu reszty, czasem gdy płacimy banknotem 1000BHT dostajemy resztę jakbyśmy płacili tylko 500 THB. Banknoty 50 THBi 500 THB są bardzo podobne więc zwracajcie uwagę na resztę jaką otrzymujecie!

Popularne oszustwo Tuk – Tuk

Gdzieś w centrum Bangkoku rozglądamy się co dalej robić, podchodzi do nas Taj i wita się pytając co u nas. Chwilę rozmawiamy, poleca nam pewne punkty do zwiedzania, po czym na wiadomość że jesteśmy z Polski uśmiecha się i mówi ‚o Warsawa, Polska’ 😊 Dinggg! Tutaj powinna się nam zapalić czerwona lampka, ale zanim wszystkie trybiki zadziałały już siedzieliśmy w Tuk-Tuku, który zawołał nasz nowy kolega. Ustalił stawkę 40 THB za 2 godzinną jazdę naokoło kilku posągów Buddy, czy tam świątyń. (Stawka zdecydowanie za niska) My zadowoleni bo to niespełna 4 zł, jedziemy Tuk-Tukiem, bo przecież choć raz trzeba spróbować. Zwiedzamy pare miejsc i w końcu okazuje się dlaczego ta jazda jest tak tania. A bo ten jeden pałac jest zamkniety do 16 to pojedziemy tutaj, a przy okazji podwioze was do informacji turystycznej gdzie można kupić extremalnie drogie wycieczki. ‘Haha’

Weszliśmy tam ale tylko na chwile, bo głupio było odmówić.. Taj zawiedziony bo plan się nie powiódł, przecież mieliśmy kupić jakieś wycieczki. Teraz już wiemy że wygląda to tak, że większość atrakcji turystycznych jest zamknieta dziś, czy do którejś godziny, ale pojedziemy do informacji turystycznej, czy do sklepu wujka bo akurat po drodze i z całego zwiedzania nici (z pewnością dostają z tego niezłą prowizję). Całe szczęście, że u nas skończyło się to tak, a nie inaczej, bo w zasadzie my wyszliśmy z tego zadowoleni, w cenie 40 THB zwiedziliśmy 3 świątynie i posąg BIG BUDDA. Widocznie kierowca był początkującym oszustem… w przeciwieństwie do nas😊

Więcej przykładów oszustw spotykanych w Tajlandi możecie znaleźć Globtroter.

I wcale tu nie mówię, że nie macie jechać do Bangkoku, to miasto ma już taki swój urok. Trzeba się mieć na baczności 24h.

Pamiętajcie, że najlepsze wspomnienia znajdziecie maszerując niewydeptanymi przez turystów ścieżkami. Także jak tylko nadaży się okazja zboczcie na chwilę ze szlaku turystycznych atrakcji.

Spotkanie z Rafałem Simonidesem

Przechodząc przez Khao San Road spotkaliśmy się z niecodzienną sytuacją, gdyż spędziliśmy na tej ulicy jakieś 30 min, a udało się nam tam spotkać Polaka, Mistrza Świata Muay Thai oraz twórcę filmików na YouTube o Tajlandii Rafała Simonidesa, który kiedyś między innymi zainspirował nas do wyjazdu właśnie do Azji Płd-Wsch.

Mistrz Muay Thai

Khao San Road

4 thoughts on “Relacja z podróży – Bangkok, Tajlandia

  1. Przeczytałam 🙂 bardzo przyjemna lektura z samego rana! Trzymam kciuk za dalsza podróż i czekam na kolejne wpisy! Pozdrawiam was ciepło! (Szlak jak ja wam zazdroszczę!!!!! ;))

  2. Byliśmy w Tajlandii w tym roku i dokładnie tak jak opisaliście trzeba być czujnym przez cały czas. A ta akcja z Tuk Tukiem tez nas dopadla, ale nie naciągneli nas na nic dodatkowego. Jak powiedzieliśmy, że to co propoują już widzieliśmy, to tak samo jak Wy za niecałe 4 zł przez dwie godziny jezdzilismy po fajnych miejscach, do których byśmy pewnie sami do dojechali bo w głownych przewdonikach ich nie było. Musieli wymyśleć coś innego dla turystów, którzy w Bangkoku obejrzeli wszystkie głowne atrakcje. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *