Wnętrze wulkanu Rinjani

Wulkan Rinjani – 3 dniowy trekking

Gunung Rinjani – drugi największy wulkan w Indonezji

Po 2 tygodniach leniuchowania na różnych plażach, można powiedzieć, że trochę nam to się znudziło. Udaliśmy się do jednego z bardzo wielu straganów z wycieczkami w Kucie i wykupiliśmy 3 dniowy trekking na wulkan Rinjani. Utargowaliśmy się na 2.5 mln Rp za dwie osoby, co jak się później okazało było rekordową kwotą. Jeden chłopak zapłacił 3 mln Rp tylko za siebie.

Podróż - wulkan Rinjani - trekking

Nasza trasa obejmowała:

1 dzień: Wejście na krawędź krateru, skąd widać jezioro Segara Anak.
2 dzień: Zejście w dół krateru, gdzie obok jeziora jest mniejszy wulkan Gunung Baru oraz wspinaczka przez drugą stronę krawędzi wulkanu do obozowiska.
3 dzień: Zejście z wulkanu.

Na dzień przed trekkingiem, organizowany był transport do hostelu pod wulkanem. Tam poznaliśmy innych uczestników z naszej grupy i byliśmy rozdzieleni na pokoje. (2 os w jednym pokoju, nawet jeżeli się nie znały) 😉 Z samego rana zostaliśmy przewiezieni na rozpoczęcie trasy,  jechaliśmy na pace pickupa w ok. 10 osób. Nie powiem, było trochę ciasno.

Podróż - wulkan Rinjani - trekking

Wulkan Rinjani

Początkowa trasa nie była trudna, niewiele miała wspólnego ze wspinaczką, która czekała nas później. Kiedy trasa robiła się coraz bardziej stroma i kamienie zaczęły osuwać się pod nogami, już nie było tak ciekawie. Samo wejście na ramę wulkanu (czyli trasa na 1 dzień) zajęło nam 8 godzin, bardzo ciężkich i wykańczających godzin. W niektórych momentach zatrzymywaliśmy się na odpoczynek co 10 metrów. 🙂

Koło godz. 17.30 dotarliśmy na miejsce, cali brudni od unoszącego się kurzu i zmęczeni. Nasi porterzy (tragarze) rozstawili już namioty i przygotowali nam posiłek. Wtedy okazało się, że nielimitowana woda z ogłoszenia to po prostu nasze butelki napełniane wodą ze źródła. Ale na tym etapie, nikt się już nie przejmował po kim z tej butelki właściwie pije… 

Wulkan Rinjani

Podróż - wulkan Rinjani - trekking

Dodatkowo, miał być zapewniony jeden namiot na 2 osoby, a przez pomyłkę wzięto ich za mało, więc musieliśmy spać z jeszcze jedną osobą. Namiot rozstawiony był na zboczu, a podłoże było nierówne i kamieniste, nie były to idealne warunki do spania 🙂
Daję słowo, że nikt z nas się nie wyspał.

Swoją drogą byliśmy pełni podziwu dla tych tragarzy, my ledwo dawaliśmy radę, a oni nosili wszystkie nam potrzebne rzeczy na 3 dni. Przemieszczali się bardzo szybko, pomimo tego, że byli w japonkach. 😉

Wejście na najwyższy punk wulkanu, aby z tamtąd zobaczyć wschód słońca zaczynało się o 2 w nocy. Niektórzy zdecydowali się wejść na szczyt, reszta podziwiała wschód razem z nami z krawędzi wulkanu.

Szczyt wulkanu Rinjani

Niestety nie wszyscy z tamtąd wrócili. Z relacji naszych kompanów wynikało, że droga na szczyt była pokryta tylko i wyłącznie czarnymi osuwającymi się kamieniami i nie należała do łatwych. Koło godziny 8 rano, kiedy już wszystkie grupy ruszały dalej, my w dalszym ciągu czekaliśmy na jedną dziewczynę. Czas gonił, a my nie mogliśmy już dłużej czekać, każdy z nas chciał zdążyć do następnegu punktu obozowego przed zmrokiem. Ruszyliśmy dalej, tylko jeden z tragarzy na nią czekał i miał z nią później do nas dołączyć. Jednak już ich nie zobaczyliśmy. Mamy nadzieje, że po prostu wróciłli na dół tą samą trasą co przyszliśmy. Najgorsze jest to, że przewodnicy, tragarze nie mieli ze sobą kontaktu, żadnego walki-talki. 😉

 

Podróż - wulkan Rinjani - trekking

Podróż - wulkan Rinjani - trekking

Drugi dzień, był jeszcze cięższy od pierwszego, każdy z nas chciał tylko się z tamtąd wydostać. Były przebłyski, kiedy piękny krajobraz pozwalał się uśmiechnąć i cieszyć z podróży, jednak zmęczenie i nie wyspanie dawały po sobie poznać.

Podróż - wulkan Rinjani - trekking

Podróż - wulkan Rinjani - trekking

Podróż - wulkan Rinjani - trekking

Tak jak przewidywaliśmy , ostatnią godzinę do drugiego punktu obozowego szliśmy już po zmroku. Na szczęście większość z nas miała latarki czołówki, jednak trasa sama w sobie była trudna. Mathew, chłopak z naszej grupy przeżywał załamanie nerwowe, dwie osoby miały zatrucie pokarmowe, a jedna przeciążone kolano, nie było łatwo 🙂 Przed pójściem spać wszyscy zgodnie stwierdzili, że wstajemy o 6 rano, żeby jak najszybciej mieć to za sobą.

Koło godziny 14 wszyscy brudni, wymęczeni, ale szczęśliwi dotarliśmy do biura organizatorów, skąd rozwozili nas w wybrane miejsca. My na odpoczynek wybraliśmy Gili Meno, maleńką wyspę niedaleko wyspy Lombok.
Najpierw godzina samochodem, później 30 minut łodzią, która przysięgam myśleliśmy, że się zatopi.

Z tego zmęczenia, było mi już niedobrze, ale udało się dopłynąć na wyspę, szybko znaleźć hostel i od razu położyć się w wygodnym czystym łóżeczku. 🙂

Przetrwaliśmy Rinjani  🙂

A wy macie jakiś trekking za sobą?

 

3 thoughts on “Wulkan Rinjani – 3 dniowy trekking

  1. Widoki przecudowne!! ❤ Opłaciło się wyłożyć tyle wysiłku !! Trzymam kciuki za bezpieczne i równie wspaniale wycieczki i miejsca ! Przesyłam buziaki 😘 Trzymajcie się ciepło i dbajcie o siebie !! 😗✌

  2. O kurcze, sporo mieliśmy przygód. Widoki z pewnością cudowne, ale co się namęczyliście i nastresowaliście to naprawdę! Myślę jednak, że też bym skorzystała z takiej atrakcji;) W jak po takim wyczerpującym czasie odpoczynek można docenić!:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *